Kiedyś ten sen się skończy, kiedyś się obudzimy. Podniesiemy powoli powieki, rozejrzymy się dookoła i ze zdziwieniem stwierdzimy, że czas nie zatrzymał się w chwili, gdy zasnęliśmy. Płynął nadal, pochłaniając nas bez reszty, zabierając nam tak cenne chwile. Przez jakiś czas będziemy żałować, że pozwoliliśmy sobie na sen, że śniąc wypuściliśmy z rąk nasze szczęście, nasz największy skarb... W końcu jednak ockniemy się i wrócimy do rzeczywistości. Wstaniemy, przeciągniemy się leniwie; po raz ostatni spojrzymy sobie w oczy i ruszymy dwiema różnymi ulicami. Zgubimy siebie nawzajem na chodniku, wypadniemy sobie z kieszeni, będziemy leżeć w mokrych kałużach, powoli o sobie zapominając. Tak. Tak właśnie będzie.
17 IV 2009
Chyba dopiero teraz nadszedł ten etap; etap płukania sieci, wypadania sobie z kieszeni, ciągłego tracenia siebie z oczu. Teraz już wiem, że te wszystkie obietnice nie miały sensu, nie miało go zapewnianie, że tym razem, tym następnym razem nie zmarnuję otrzymanej szansy. Jestem chyba jak Justyna Orzelska, wiecznie dumna, wylękniona, zamknięta w świecie własnych wrażeń i uprzedzeń. Nie potrafię porozmawiać, nie potrafię powiedzieć, nie potrafię też pogodzić się z tym, że to być może przeze mnie wczoraj nie odnaleźliśmy się po raz drugi; mogłabym Cię za to przeprosić, bo przecież jak długo można znosić odwracanie głowy i zachowywanie się tak, jakby ten wieczór sprzed roku nic nie znaczył?
Błogosławieństwo nieustannie wpływa wzburzoną rzeką różnymi kanałami. Czuję się nieco pusta: czym teraz mam wypełnić przestrzeń, którą po sobie zostawiasz?
Czasami każdy ma takie przemyślenia dotyczące przeszłości, podoba mi się ta notka. Dziękuję bardzo za odwiedziny i komentarz na blogu. Pozdrawiam ^^
OdpowiedzUsuńwspółczuje tej Twojej koleżance ;o moja dziś rozdawała balony ma mecie peletonu ale miala kostium psa wiec nie bylo jej zimno. Potem dodam fotki więc wpadaj ;*
OdpowiedzUsuńczego rozwinięcie?
OdpowiedzUsuńPowiedziała bym ze masz wypełnić je sobą, swoimi planami , celami na przyszłość, czasem który poświecisz na kształcenie siebie - w sumie sama tak powtarzam i mimo ze chce to sie boje stawiac czoła światu.
OdpowiedzUsuńNie ma sensu patrzeć wstecz. To za bardzo rozrywa zagojone rany.
http://dollhouse.mylog.pl/
PS: Jeśli to Ty jesteś na tych zdjęciach to musze powiedzieć , żeś Ślicznaś -masz bardzo ciekawą urodę :)
OdpowiedzUsuńswietny blog ... zapraszam do mnie :)
OdpowiedzUsuńśmieszny śmieszny xd ale przynajmniej jej było cieplo w ten beznadziejny zimny dzień !
OdpowiedzUsuńU mnie dzisiaj jest tylko 10 stopni ;o
OdpowiedzUsuńI ciągle leje ;<
dziękuje bardzo i zapraszam ponownie ;*
haha fajne zdjęcie.
OdpowiedzUsuńnie wiem czego oczekujesz ale ten blogspot to bardziej brudnopis i nie zamierzam go rozwijać tak jak ty swojego. od tego mam myloga
Wiesz, mam wrażenie, że jesteś bardzo podobna do mnie. Też miałam kiedyś taki okres. Dla jednej osoby to nic nie znaczyło, a ja analizowałam po raz setny każdy gest i słowo.
OdpowiedzUsuńbledne-kolo, nawet mi komentowałaś...
OdpowiedzUsuńaha.
tylko bez spamu proszę.
OdpowiedzUsuńbledne-kolo
super :)
OdpowiedzUsuńokazja może się jeszcze nadarzy ;)
OdpowiedzUsuńtak to związek z długiej, bo dwu letniej przyjaźni :) on już wcześniej go jej zaproponował, ale ona odmówiła, ale w końcu zmądrzała, dojrzała i się udało :)
nieeee, wcale :D ale wybaczam, ten spam na blogspocie.
OdpowiedzUsuńnie boję się.
miałam i-den-ty-cznie. I wiesz co? Skończyłam z tym,a raczej z nim. jego to jakoś nie obeszło. Ja się wahałam na cienkiej linii przez długi czas, ale teraz jestem szczęśliwa.
OdpowiedzUsuńZazwyczaj tak jest, że obwiniamy siebie... ze to My źle coś zrobiłyśmy... szukamy "dziury w całym" choć to nie do końca jest tak. Podobno wina nie leży nigdy pojednej stronie
OdpowiedzUsuńnie, nie o ot mi chodzi. miałam na myśli to, że nie lubię, kiedy ktoś pisze mi na blogu, że napisał nową notkę - jeżeli będę miała ochotę, to ją przeczytam i skomentuję, abstrahując od tego, że tamta notka to było jedno zdanie.
OdpowiedzUsuńTak, to znaczy.. starałam się o tym porozmawiać. Bałam się, zawsze bałam się, że powie mi prawdę, ze nic dla niego nie znaczę, ze się mnie wstydzi, prawdę, której nie chciałam dopuścić do siebie, totalnie. W końcu zebrałam się na odwagę i skończyłam to oficjalnie. Tez analizowałam każdy najmniejszy ruch w nadziei, ze coś znaczy. Teraz wiem jedynie to, że był zbyt dziecinny i dumny, myślę że nadal jest. To beznadziejna sytuacja, wiem. Kosztuje wiele łez i bólu. Nie wiem co dokładnie jest między wami. Ja to skończyłam, żałowałam. Żałowałam do czasu, dopóki nie ochłonęłam z całego tego bólu, rozpaczy i innych. Dziś, w perspektywie czasu, wiem, że to była najlepsza decyzja. Ale wiem tez, że najbardziej bolesna.
OdpowiedzUsuńdobra, nieważne.
OdpowiedzUsuńmożesz mnie powiadamiać, skoro robisz to zawsze, ale nie zdziw się, jeżeli ja też będę mieć z dyńki na Twojego bloga.
Wiesz, ja się zakochałam, jak nigdy. A on mnie zwyczajnie zlewał. Banalna historia... eh. Dla niego nic znaczącego, ja też już prawie zapomniałam. Ciężko do tego wracać.
OdpowiedzUsuńKurczę faceci mają taką beznadziejną psychikę. Zachowują się jak dzieci. Małe dzieci, które wstydzą się towarzystwa. Towarzystwa jakim są dziewczyny. Niezobowiązująco zabawiać laski - ok, na to maja odwagę. jednak kiedy im zależy motają się jak dzieci we mgle. Zrobią krok, uciekają, cofają się, potem znów robią podchody... Takie jest moje zdanie.
OdpowiedzUsuńw sumie to najpiękniejsza rzecz jaka może się w życiu przydarzyć, to spotkać chłopaka, którego się kocha i w którym ma się przyjaciela ;) swoją drogą jej chłopak, to mój najlepszy przyjaciel, tylko, że nas trochę inny rodzaj przyjaźni połączył. jesteśmy dla siebie jak brat i siostra ;)
OdpowiedzUsuńa to teraz dlaczego nie wiesz kiedy się spotkacie? ja myślę, że może to i lepiej. nie udało się dogadać, wyjaśnić. przed Tobą jeszcze wakacje do wykorzystania, potem kolejny rok nauki. poznasz wielu ludzi, nie ma co się zamęczać myślami o nim, gdy lipiec się dopiero zaczął
Hey. Tu Paradoxalna. Fajnie tu u ciebie! :)
OdpowiedzUsuńTo dobrze, ze w końcu bierzesz się w garść! Wiele osób ma problem by za to się wziąć.
POZDRAWIAM!
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuń